Wypożyczanie międzybiblioteczne nie jest w porządku wobec autorów? Dylematy SBP

23 sierpnia 2013

… czyli kolejne rewelacje od organizacji, której umowa wydawnicza służy szkoleniowcom Open Access za wzór najmniej korzystnej dla autorów.

O otwartościowej schizofrenii Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich pisałem już co najmniej kilka razy. Boli mnie fakt, że największa organizacja branżowa w Polsce, mimo tego że należy do Koalicji Otwartej Edukacji prowadzi kolejne działania pokazujące jak bardzo jest zamknięta i przeciwna otwieraniu nauki i wiedzy.

W tym tygodniu SBP ogłosiło, że pozwoli na kupowanie elektronicznych wersji niektórych artykułów z czasopism “Przegląd Biblioteczny” oraz “Zagadnienia Informacji Naukowej”. Już samo to stoi oczywiście w całkowitej sprzeczności z ideą Open Access, ale jeszcze nie godzi bezpośrednio w biblioteki.

Stowarzyszenie jednak przeszło samo siebie, kiedy wpisem w serwisie Facebook dało do zrozumienia, że uważa wypożyczanie międzybiblioteczne jako będące nie w porządku wobec autorów. Poniżej zamieszczam zrzut ekranu (chodzi o drugi komentarz w tym wątku):

Dyskusja

Tu po raz kolejny pojawia się pytanie: czyje właściwie interesy reprezentuje Zarząd Główny SBP? Na pewno nie bibliotek realizujących wypożyczenia międzybiblioteczne.

Ewa Rozkosz

Ewa Rozkosz (była członkini SBP) nie bez powodu zapytała w komentarzu na Facebooku, czy autorzy dostaną jakąś część wpływów ze sprzedaży e-artykułów. SBP pokazało już wcześniej, że nie reprezentuje interesów autorów dając im do podpisania bardzo niekorzystne umowy, które często zakładają też brak honorarium (wiem to z rozmów z autorami). Sam również nie mam za dobrych doświadczeń. Moje prawa autorskie zostały złamane w jednej z publikacji SBP poprzez naruszenie warunków licencji Creative Commons-Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach i “zamknięcie” tym samym artykułu.

Ewa zapytana o Open Access w Stowarzyszeniu Bibliotekarzy Polskich odpowiada: “SBP nie promuje otwartego dostępu. To tak jakby McDonald’s promował zdrową wegetariańską żywność i zdrowy tryb życia. Uwierzyłbyś?”. To ostre słowa, ale nie sposób się z nimi nie zgodzić.

Może więc chodzi o interesy czytelników? Oczywiście to także nie, bo po pierwsze SBP woli żeby płacili więcej (niż za np. wypożyczenie międzybiblioteczne), a po drugie…

Co właściwie chcą nam sprzedać?

SBP twierdzi, że pozwala na zakup konkretnych artykułów. Jednak czy to prawda? Otóż nie, tak naprawdę kupujemy wyłącznie ograniczony czasowo dostęp. Za niemalże jedną czwartą ceny “Przeglądu Bibliotecznego” nie posiadając konta w serwisie sbp.pl mogę otrzymać jedynie godzinny dostęp do jednego artykułu. Posiadanie konta w serwisie wcale bardzo by mnie nie ratowało, ponieważ dostęp otrzymałbym wyłącznie na 24 godziny.

Jeszcze bardziej boli fakt, że do realizacji całego przedsięwzięcia wykorzystano tak zwane paywalle, czyli metodę ostro krytykowaną przez środowisko Open Access.

Post scriptum

Zarząd Główny SBP już kilka miesięcy po wyborach dał do zrozumienia, że pozostawienie w dużej mierze jego poprzedniego składu było błędem. Kolejne działania rozczarowują jeszcze bardziej.

Coraz mocniej dziwi też postawa Koalicji Otwartej Edukacji, której działania wydają się niewspółmiernie delikatne do sytuacji (SBP jest członkiem KOED). Koalicja oczywiście nie pozostaje tu bezczynna i rozmawia ze Stowarzyszeniem, jednak kolejne jego działania pokazują, jak mało skuteczne są to rozmowy.

Kilka miesięcy temu zostałem poproszony przez Koalicję o wstrzymanie się z publikacją artykułu podsumowującego (jak się okazało nieistniejącą) otwartość w Stowarzyszeniu, co było związane z rozmowami KOED-u z SBP. Artykuł pojawi się tu jeszcze we wrześniu.

Stanowisko KOED

Przed chwilą otrzymałem stanowisko przewodniczącego Koalicji Otwartej Edukacji, Tomasza Ganicza (wytłuszczenia moje):

[…] SBP jest członkiem-założycielem KOED i w momencie wchodzenia do KOED deklarowało wolę stopniowego otwierania swoich zasobów. W pierwszym okresie członkostwa istotnie tak było, jednak ostatnio SBP zaczęło coraz częściej podejmować działania mniej, czy bardziej jawnie sprzeczne z ideą otwartości.

Jednocześnie aktywność tej organizacji w samej Koalicji praktycznie spadła do zera. W związku z tym zwróciłem się do SBP z pytaniem, czy w ogóle zamierza dalej uczestniczyć w Koalicji oraz jak odnosi się do coraz częściej kierowanych uwag do tej organizacji przez osoby przyglądające się jej działalności, w tym również przez Pana. W odpowiedzi – przedstawicielka SBP w KOED stwierdziła, że przekazała zarządowi tej organizacji nasze uwagi i pytania, które jednak jak dotąd pozostały bez odpowiedzi.

Najbliższe spotkanie Rady KOED będzie miało miejsce prawdopodobnie w pierwszym tygodniu września. Na spotkaniu Rady planujemy przedyskutować sprawę dalszego udziału SBP w Koalicji.

Decyzja o ew. usunięciu tej organizacji z KOED będzie jednak dla nas wszystkich bolesna. Bolesna z powodu faktu, że SBP współzakładało Koalicję i jeszcze bardziej bolesna z powodu, że organizacja ta mieni się być reprezentantem środowiska bardzo ważnego dla idei otwartej edukacji – mianowicie zastępów polskich bibliotekarzy, dzięki którym miliony Polaków wciąż mają wolny dostęp do dziesiątków milionów egzemplarzy książek i którzy przez całe lata realizowali ideę otwartości dostępu do wiedzy w codziennej praktyce, być może nie zdając sobie nawet sprawy, że to czynią.

Ze swojej strony mogę dodać, że bardzo ważnym jest, żeby Zarząd Główny SBP zdał sobie sprawę z tego, że powinien reprezentować środowisko bibliotekarzy (wszystkich swoich członków), a nie tylko interesy swoje i swojego wydawnictwa. Brak odpowiedzi na e-maile także nie świadczy zbyt dobrze o organizacji.


Wykorzystałem zdjęcie, którego autorem jest Ibrahim Iujaz (lic. CC-BY)

  • Bożena Michalska

    odpowiedzi SBP świadczą o nieznajomości prawa autorsklego, bo od każdej kopii artykułu zrobionej w punkcie kserograficznym odprowadzany jest podatek dla OZZ, czyli akurat autorzy na tym mogą skorzystać, pod warunkiem, ze biorą pieniądze z OZZ.

    Sprzedaż elektroniczna tekstu idzie z pewnością na konto SBP, czego zresztą ja nie neguję, uważam, że stowarzyszenia mogą zarabiać na publikacjach, czemu nie.

    Tylko jeśli deklarują otwartość i są w KOED, to powinni wprowadzić oficjalną politykę otwartości z jakimś embargiem i ja ogłosić, wtedy i mogliby zarobić i czytelnicy wiedzieliby kiedy utwór będzie uwolniony.

  • wrobel

    … chcialabym zwrocic uwage, ze czesc zasobow SBP jest otwarta…
    http://www.sbp.pl/wydawnictwa/archiwum_cyfrowe
    http://bbc.uw.edu.pl/dlibra
    Rozumiem, ze nie ma dostepu do rzeczy najnowszych, ale i czesc dokumentow IFLA jest dostepnych za oplata…
    Zgodze sie z pania Bozena, ze dobrze bylo, gdyby zostalo oficjalnie napisane, a dokumenty odpowiedni oznaczone.

    • Dzięki za głos w dyskusji. :)
      Zdaję sobie sprawę z obecności Archiwum Cyfrowego SBP. Pisałem o nim m.in. w tym artykule:

      http://krzysztof.bibliosfera.net/2012/10/sbp-zamkniete-kiedy-open-access/

      Głównie chodzi właśnie o to, że są tam artykuły i książki dość stare, które często mają wartość raczej tylko historyczną. Bibliotekarstwo w Polsce bardzo szybko się rozwija i trzyletnie embargo to moim zdaniem zdecydowanie za długo. Tym bardziej, że za jego utrzymaniem przemawiają jedynie względy ekonomiczne.

      No i właśnie to, o czym mówi Bożena Michalska — skoro SBP deklaruje, że chce być w Koalicji Otwartej Edukacji, to niech za tym idą też jakieś działania lub realizacja dobrych praktyk. A my mamy całkowitą dezinformację i brak konkretnej odpowiedzi Zarządu Głównego. Oficjalna polityka pozwoliłaby uniknąć chaotycznych działań w tym zakresie i podejrzeń realizowania własnego widzi mi się osób we władzach Stowarzyszenia. Z różnych dyskysji wynika, że nie jest to nawet cały Zarząd, a kilka osób trzymających w ryzach całe SBP. 

      A to co ubodło mnie co najmniej na równi z powyższym, to kwestia z tytułu, czyli wypowiedź o wypożyczaniu międzybibliotecznym. Czy SBP nie powinno stać po stronie bibliotek i bronić ich interesów? Chęć zysku nie może przysłonić nadrzędnych celów i misji. Komentarz z Facebooka bardzo dobrze pokazuje podejście organizacji.

  • Pingback: Co czytali bibliotekarze w 2013 roku? – Dominika Paleczna - bibliosfera.net()