Wyświetlanie filmów w bibliotekach – pełny tekst interpretacji MKiDN +komentarz

23 kwietnia 2013

Zdobyliśmy dla Was interpretację MKiDN dotyczącą wyświetlania filmów w bibliotekach. Link do jej pełnej treści oraz krótki komentarz znajdują się niżej, jednak wartą uwagi jest też kwestia nagannego moim zdaniem działania Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, jakim jest nieupublicznienie interpretacji online dla wszystkich zainteresowanych, a zapowiedzenie umieszczenia jej miesiąc-dwa później w jednym z zamkniętych i płatnych czasopism Stowarzyszenia. Większość pierwszej części artykułu została napisana przed udostępnieniem przez MKiDN pełnej treści.

SBP – gdzie biznes zabija misję?

Co jakiś czas przychodzi mi krytykować Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Przyszło już mi pisać o schizofrenii jeżeli chodzi o Open Access, nabijaniu w butelkę autorów i uczestników konkursu czy ostatnio o przypadkowym uwolnieniu portalu i natychmiastowym wycofaniu. Te i inne sytuacje sprawiają, że nie potrafię mieć dobrej opinii na temat największej organizacji w branży i widzę potrzebę przyglądania się działalności i reagowania, kiedy dzieje się moim zdaniem źle.

Ostatnio wydarzyła się kolejna rzecz, która w zestawieniu z resztą dała mi mocno do myślenia na temat działalności SBP. Do tego stopnia, że zacząłem się zastanawiać, czy aby biznes nie jest tam ważniejszy od misji. Podobnie jak we wcześniejszych sprawach, tak i tu takie a nie inne działanie zostało zapewne podyktowane chęcią maksymalizacji przychodu. Nie mam tu nawet na myśli zysku konkretnych osób, co finansowego zysku organizacji. Czy jest to jeszcze organizacja non-profit?

O co chodzi? Dwa miesiące temu SBP zwróciło się z prośbą o interpretację przepisów do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i taką interpretację MKiDN wysłał 6 marca (według daty na dokumencie). I jak myślicie — czy podzieliło się nią ze wszystkimi zainteresowanymi bibliotekarzami spełniając swoją misję w środowisku? Czy przekazało bibliotekarzom tę interpretację jak najszybciej, żeby mogli się z nią zapoznać? Otóż nie — interpretacja zostanie zamieszczona dopiero dwa miesiące później, w majowym numerze czasopisma  sprzedawanego przez SBP. Czy mogą być jakieś inne motywy takiej decyzji oprócz chęci zwiększenia przychodu z czasopism? Ja nie dostrzegam, ale chętnie przeczytam, jeżeli takowe ktoś przytoczy.

Warto dodać, że interpretacja została oczywiście wydana bezpłatnie i jako dokument sporządzony przez ministerstwo jest informacją publiczną, więc nic nie stoi na przeszkodzie do jak najszerszego rozpropagowania.

W związku z powyższą sytuacją mam dwie prośby — jedną do Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, a drugą do Wydawnictwa SBP. Ta do Stowarzyszenia  to prośba o opublikowanie interpretacji w Internecie (najlepiej z komentarzem). Jeżeli chodzi o Wydawnictwo, to rozumiem prowadzenie działalności gospodarczej w ramach organizacji non-profit, jeżeli służy to realizacji celów czy pozyskaniu środków na działalność, ale nie wtedy, kiedy  przyćmiewa nadrzędne cele czy misję. Komercjalizacja organizacji non-profit to oksymoron i w związku z tym sugeruję niemaskowanie biznesu działalnością w ramach stowarzyszenia i założenie oddzielnej firmy.  Byłoby to podejście uczciwsze względem reszty branży.

Treść interpretacji MKiDN

Niezależnie od tego kilka dni temu wystosowałem mailowo prośbę o udostępnienie interpretacji do SBP oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodwego i ministerstwo wczoraj mi ją przesłało, więc załączam ją do tego artykułu. Szkoda, że do tej pory nie dostałem żadnej odpowiedzi od Stowarzyszenia.

Co znajdziemy w środku? Rzeczywiście według interpretacji MKiDN wyświetlanie filmów w bibliotece nie podlega dozwolonemu użytkowi w ramach art. 28. ustawy o prawie autorskim, jednak wynika to głównie z definicji egzemplarza i udostępnienia, które są w tym przypadku sprzeczne z korzystnymi dla bibliotek interpretacjami, jak np. ta Edyty Konopczyńskiej opublikowana w tegorocznym drugim numerze Biuletynu EBIB.

MKiDN postanowił zawęzić “egzemplarze” do “materialnych nośników utworu”, podczas gdy jak możemy przeczytać w Biuletynie EBIB,  art. 50. pkt 1. ustawy o prawie autorskim mówi, że egzemplarze utworów można  wytwarzać techniką drukarską, reprograficzną, zapisu magnetycznego, czy techniką cyfrową.

Jeżeli chodzi o udostępnienie, to MKiDN definiuje je na podstawie wcześniej przyjętej definicji egzemplarza jako wyłącznie materialnego nośnika utworu i wyciąga takie wnioski:

“Egzemplarz jest materialnym nośnikiem utworu i już dlatego z zakresu zastosowania tego przepisu należy wyłączyć wszelką eksploatację utworu inną niż rozporządzenie jego materialnym nośnikiem. Biorąc pod uwagę, że w ramach komentowanego przepisu takie rozporządzenie możliwe jest wyłącznie nieodpłatnie pozostaje uznać, że „udostępnienie egzemplarza” przez bibliotekę może przybrać jedynie formę użyczenia, definiowaną w art. 6 ust. 1 pkt 8 PAPP jako „przekazanie do ograniczonego czasowo korzystania, niemające na celu bezpośredniego lub pośredniego uzyskania korzyści majątkowej”.

Co prawda komentowany przepis nie posługuje się terminem „użyczenie”, w praktyce jednak będzie to jedyna prawna forma udostępniania egzemplarzy utworów nieodpłatnie.”

Konopoczyńska jednak powołuje się na art. 6. ust. 1. pkt 9. ustawy, z którego wynika, że odtworzenie utworu także jest jego udostępnienieniem:

“odtworzeniem utworu jest jego udostępnienie bądź przy pomocy nośników dźwięku, obrazu lub dźwięku i obrazu, na których utwór został zapisany, bądź przy pomocy urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego, w którym utwór jest nadawany”

Nie wiem, jak do Was, ale mi zdecydowanie bardziej logiczna wydaje się interpretacja zamieszczona w Biuletynie EBIB, jednak czy możemy mówić o jakiejkolwiek wiążącej interpretacji, nawet jeżeli została napisana przez pracowników MKiDN? Chyba nie — nawet jednostkowy wyrok sądu nie byłby tu zapewne wiążący, a każda sprawa rozpatrywana byłaby indywidualnie, co mogłoby się wiązać z zupełnie odmiennymi wyrokami w podobnych przypadkach?

Warto wspomnieć, że obie interpretacje podkreślają, że niezależnie od powyższego dozwolonemu użytkowi podlega wyświetlanie, które spełnia inne warunki określone w Ustawie, jak np. korzystanie z utworu dla dobra osób niepełnosprawnych czy dla celów edukacyjnych, które nie wymagają dodatkowych licencji. Namawiam do zapoznania się też z pełnym tekstem ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Jeżeli tekst czyta jakiś prawnik, to całe środowisko bibliotekarzy na pewno byłoby wdzięczne za rzucenie dodatkowego światła na tę sprawę.

Swoją drogą — sam fakt wielu skrajnych  interpretacji i braku jasnych definicji jest chyba niezbyt dobrą recenzją dla tej ustawy? No ale to już chyba temat na inny wpis…


Pobierz interpretację MKiDN: wersja PDF | wersja DOCX

Aktualizacja: Po naszej interwencji otrzymaliśmy odpowiedź od SBP, że interpretację opublikują w Internecie, ale… po publikacji w druku (za ok. miesiąc). No ale przecież wiadomo, że umieszczenie w Sieci to dłuższy proces i nie jest to takie proste jak wydrukowanie i sprzedanie czasopisma. :-)


W artykule wykorzystano zdjęcie Scotta Catrona pt. Sunset on Hollywood (lic. CC BY-SA)

  • Grzegorz D. Stunża

    Najwyższy czas odejść od egzemplarza na rzecz kopii. Chociaż nie rozumiem, jak można myśleć o egzemplarzu tylko jako fizycznym nośniku, w świecie opierającym się na komputerach i cyfrowych treściach.

    • Problem chyba polega na tym, że my, nasze komputery i cyfrowe treści chyba żyjemy w innym świecie niż pewne podmioty i ich przedstawiciele…

    • Nie chciałem tak we wpisie, ale… ;)

  • A czy głośne czytanie nie jest również odtworzeniem i upowszechnieniem utworu? Jeżeli np. czytamy dzieciom w bibliotece, zamiast wypożyczyć im egzemplarze książki – to także łamiemy prawo? Czy czegoś tu nie rozumiem? Jeżeli “należy wyłączyć wszelką eksploatację utworu inną niż rozporządzenie jego materialnym nośnikiem” – to należy wprowadzić również zakaz głośnego czytania?

    • Logicznie by wynikało z interpretacji MKiDN, że czytanie takiej książki po cichu też jest zakazane, bo przecież dokonuje się tu aktu odtworzenia (w myślach) jej treści :-) Z pewnością to wykracza poza samo “rozporządzenie materialnym nośnikiem”. Co za różnica czy czyta się głośno czy cicho – i tak zawsze odtwarza się (w myślach) treść utworu. Taki jest cel i sens czytania… Wprawdzie biblioteka jako taka “nie czyta” tylko “rozporządza” poprzez “użyczenie”, ale nie czarujmu się – wiadomo po co czytelnik wypożycza książkę, a przecież nie wolno dozowolnego użytku interpretować rozszerzająco… Przecież nie po to, żeby z niej przez tydzień zrobić podstawkę pod kwiatka… Chce ją sobie oczywiście niecnie (bo bez uiszczania odpowiednich opłat dla wydawców, ilustratorów, fotografów ,pisarzy oraz właścicieli patentów na produkcję papieru) odtworzyć w swojej głowie !!!

  • I bądź tu człowieku mądry. Na naszą, bibliotekarzy, korzyść przemawiać może wciąż owa niejasność i dowolność w interpretacji tych przepisów. Zawsze można się jakoś wybronić, gdyby pojawiły się problemy.

    Z drugiej strony owa niejasność często może blokować inicjatywę, bo powoduje strach przed problemami.