Fot. dotpolka

UWAGA na Nagrodę Młodych i umowy SBP! Jak nie dać się nabić w butelkę?

22 stycznia 2013

Kilka dni temu Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich opublikowało informację o konkursie na najlepsze prace magisterskie z naszej dziedziny. Samą ideę promowania najlepszych prac magisterskich uważam za bardzo słuszną, jednak w przypadku SBP zaraz zapaliła mi się czerwona lampka.

Pierwszą nagrodą jest publikacja nagrodzonej pracy w Wydawnictwie SBP. Na pierwszy rzut oka jest to świetna nagroda, także sposób promocji. Wątpliwości zaczynają się w momencie poznania szczegółowych warunków publikacji i umowy zawieranej z autorem pracy.

W listopadzie pisałem o tym, że SBP unika Open Access jak ognia i że na ostatnim Forum Młodych Bibliotekarzy dał autorom do podpisania bardzo niekorzystną umowę. Umowa z konkursu dla młodych absolwentów jest gorsza, dużo gorsza. Powiem więcej — jest to zdecydowanie jedna z najbardziej niekorzystnych dla autora i czytelników umowa z tych, które widziałem.

Co najbardziej mi się nie podoba?

  • Już drugi paragraf umowy mówi o przeniesieniu na wydawcę wyłącznego prawa do wydawania utworu w postaci książkowej na okres 10 lat.
  • Czwarty paragraf mówi o przeniesieniu na wydawcę majątkowych praw autorskich w zakresie:
    • “digitalizacji, wpisania do pamięci komputera, udostępnienia za pośrednictwem sieci komputerowych, w tym Internetu, Intranetu i extranetu, utrwalenia, zwielokrotnienia za pomocą druku, technik reprograficznych, filmu, nagrania magnetofonowego, zapisu magnetycznego, nośnika elektronicznego, nośnika cyfrowego”
  • Szósty paragraf mówi, że “Autor oprócz wynagrodzenia otrzyma bezpłatnie ……. egzemplarzy autorskich, nie przeznaczonych do sprzedaży (sic!)” — Dlaczego autor ma nie mieć możliwości sprzedania swoich egzemplarzy autorskich jeżeli tylko ma na to ochotę? Wydaje się to szkodliwym zabiegiem mającym na celu jedynie monopolizację sprzedaży książek.
  • Paragraf siódmy: “Na każdym egzemplarzu utworu zostanie umieszczona nota następującej treści: © Copyright by Wydawnictwo SBP 201…” — czemu nie np. jedna z licencji Creative Commons? Daje to dużo większą swobodę zarówno autorowi i czytelnikom, jak i zapewnia znacznie lepszą promocję pracy. Albo najlepiej: pozostawić wybór licencji autorowi, przypominając mu przy okazji o istnieniu Creative Commons.
  • Paragraf dwunasty przyjął takie brzmienie, że dziwi mnie, że są ludzie godzący się na podpisanie tej umowy:
    • “Autor w czasie trwania niniejszej umowy nie będzie, bez pisemnej zgody Wydawcy, wydawać żadnego innego dzieła, które mogłoby być uznane przez Wydawcę za mogące konkurować z utworem albo takie, które mogłoby niekorzystnie wpłynąć na sprzedaż utworu lub na wykorzystanie praw do utworu przyznanych Wydawcy na mocy niniejszej umowy.” – można pod to podciągnąć właściwie każdą pracę na ten sam temat. Przypominam, że umowa podpisywana jest na 10 lat, co właściwie na stałe wiąże autora z Wydawnictwem SBP. Blokuje to też możliwość publikacji preprintów czy w Open Access.
  • … a to wszystko tylko najbardziej rażące punkty. Namawiam do przeczytania całej umowy (link na końcu artykułu).

 

W skrócie

Nie dość, że autor daje wydawnictwu wyłączność i przekazuje majątkowe prawa autorskie, to zobowiązuje się nie wydawać bez pisemnej zgody Wydawnictwa SBP książek na podobny temat. Autor nie ma też możliwości opublikowania tekstu pracy w Internecie (np. w repozytorium), co czyni go mniej dostępnym dla zainteresowanych. Wydawnictwo monopolizuje nie tylko publikację, ale także sprzedaż, zabraniając nawet sprzedaży egzemplarzy autorskich (sic!).

Aż trudno pomyśleć, co jeszcze mógłby dopisać wydawca, żeby ją pogorszyć. Jeżeli znacie jakieś takie lub gorsze przypadki, to koniecznie dajcie znać o tym w komentarzach, ku przestrodze.

Rozumiem, że wydawnictwo ponosi swoje koszty wydania i dystrybucji książki, jednak nic nie usprawiedliwia aż tak niekorzystnej dla autora umowy.

Dla chcących opublikować i promować swoje prace 

Marzeniem wielu studentów i młodych absolwentów (szczególnie tych chcących kontynuuować karierę naukową) jest publikacja pracy dyplomowej i jej efektywna promocja. Pozornie Nagroda Młodych SBP jest stworzona właśnie po to, ale moim zdaniem nie są to najlepsze warunki. Poza tym warto zatroszczyć się o to, aby tekst był dostępny także w Internecie, a polityka SBP nie zakłada w tej chwili publikacji nowych książek w wersji cyfrowej.

Jest wiele miejsc, do których można zgłosić swój tekst. Istnieją czasopisma, takie jak Biuletyn EBIB czy Podkarpackie Studia Bibliologiczne, które publikują on-line, na wolnych licencjach. Istnieją repozytoria jak np. powstająca Biblioteka Otwartej Nauki. Wreszcie – fragmenty pracy można publikować także np. jako artykuły w Bibliosferze. We wszystkich tych miejscach funkcjonuje redakcja, która dba o jakość i opracowanie techniczne.

Możesz też opublikować swój tekst jako odrębny ebook i zrobić to samemu lub z czyjąś pomocą — napisz do nas — chętnie Ci pomożemy, a jeżeli Twoje praca nam się spodoba, to możemy także zapewnic bezpłatną promocję bez zobowiązań.

Co robić?

Czytajcie umowy, które podpisujecie i nie dajcie się nabić w butelkę organizacjom, które z jednej strony są członkami Koalicji Otwartej Edukacji, a z drugiej łamią wszystkie zasady otwartości w nauce. Co najważniejsze: negocjujcie umowy i nie podpisujcie każdej, którą dostaniecie.

Jak powinna wyglądać umowa?

Cóż… na pewno nie powinna zawierać zapisów, które są wspomniane powyżej. Oprócz tego warto, żeby zakładała opublikowanie tekstu na zasadach Open Access, np. na licencjach Creative Commons (jeżeli wcześniej o nich nie słyszeliście, to koniecznie przeczytajcie). Przykładowe umowy licencyjne znajdziecie na stronie Koalicji Otwartej Edukacji, której Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich jest członkiem (sic!).

Polecam też artykuł Emanuela Kulczyckiego, który świetnie pasuje do przedstawionej sytuacji: Prze­pra­szam, czy oprócz praw do mojego tek­stu nie zechciałby Pan zabrać jesz­cze moich organów?

Pełny tekst umowy

Na koniec załączam pełny tekst umowy, który otrzymałem od Wydawnictwa SBP (nie znalazłem go na stronie Stowarzyszenia). Niepokojący wydaje się być fakt, że obowiązuje ona dla wszystkich autorów wydających książki w Wydawnictwie SBP – taką informację otrzymałem od jego przedstawiciela.

Czy już wszystko z SBP stracone?

Szczerze mówiąc mam nadzieję, że nie. Jest to największe wydawnictwo w naszej branży i mam poczucie, że powinno dawać przykład innym szanując prawa autorów i proponując w umowach dogodne im warunki, które pozwalają dotrzeć do jak najszerszej rzeszy odbiorców. Bardzo liczę na zmianę polityki Wydawnictwa SBP, nie tylko w konkursie dla młodych.

Wykorzystane zdjęcie dotpolka/Flickr (lic. CC BY-NC-ND)

  • “Aż trudno pomyśleć, co jeszcze mógłby dopisać wydawca, żeby ją pogorszyć.”

    Ja mam pomysł: można jeszcze wydłużyć czas trwania umowy z dziesięciu lat na dożywocie, a najlepiej na 70 lat po śmierci autora. :/

    • Urszulalady

       …albo ustanowić wynagrodzenie na 1 (słownie: jeden) zł ;)

      • Właściwie jeżeli chodzi o Nagrodę Młodych SBP, to nigdzie nie widziałem, żeby było napisane, że oprócz publikacji jest jakieś wynagrodzenie. Z tego, co rozumiem, to nagrodą jest już samo opublikowanie pracy. ;)

        Cytat z warunków konkursu:

        “- Nagroda nosi nazwę „NAGRODA MŁODYCH SBP im. prof. Marii Dembowskiej” – Pierwszą nagrodą jest publikacja nagrodzonej pracy w Wydawnictwie SBP
        – W zależności od decyzji Sądu Konkursowego możliwe jest opublikowanie najciekawszej części pozostałych prac w czasopismach SBP
        – Wszyscy uczestnicy konkursu otrzymają cenne książki Wydawnictwa SBP.”

  • Spotkałem się już z podobnymi umowami (nie w SBP). Za poradą Barbary Szczepańskiej wynegocjowałem zmianę na umowę licencyjną, na okres 5 lat. Żadnego bezterminowego przenoszenia praw. Da się.

  • Paula

    Najbardziej boli to, że jest to instytucja, która powinna wspierać otwarty dostęp… Rzeczywiście zapisy są bardzo niekorzystne :(

  • Robertczyfal

    …i na usta cisną się słowa drugiej strofy  Confiteor Steda. 

  • Wydawnictwo

    Szanowny Panie !
    Z zainteresowaniem przeczytałem Pański krytyczny tekst o umowach zawartych przez Wydawnictwo SBP z autorami. Jak słusznie Pan zauważył NAGRODA MŁODYCH SBP to szansa dla absolwentów bibliotekoznawstwa, którzy rokują nadzieję na rozwój naukowy i fachowy. Posiadanie więc na początku drogi zawodowej (naukowej) własnej książki jest wartością, którą trzeba cenić. Z założenia autor pracy magisterskiej nie otrzymuje honorarium, otrzymuje natomiast uzgodnioną z Wydawcą ilość egzemplarzy. Zazwyczaj jest to 10-15 egz. (dla promotorów, rodziny  etc.).
    Paragraf 4 umowy, który Pan krytykuje w zamierzeniu służy do digitalizacji (po sprzedaży nakładu) i umieszczenia książki w bibliotece cyfrowej. Co też się dzieje – patrz BBC. 
    Umowa, którą Pan krytykuje została sformułowana przez prawnika w zgodzie z obowiązującym prawem autorskim.
    SBP jest otwarte na nowe pomysły dot. praw autorskich.  Komisje pracujące w strukturach SBP złożone z czynnych  bibliotekarzy zajmują się zarówno problemem Open Access,  jak i Creative Commons.
    Wydawnictwo SBP nie jest samodzielnym bytem,  ale częścią Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. Szanujemy swoich autorów i w miarę posiadanych możliwości staramy się uwzględniać ich postulaty i życzenia. Myślę, że orientuje się Pan w jakiej sytuacji znajdują się wydawnictwa publikujące literaturę naukową. Część z nich już zbankrutowała. My wydajemy literaturę dla środowiska bibliotekarskiego w nakładach 300-600 egz. Jeśli policzy się wszystkie koszty związane z publikacją, to tylko  grant lub dotacja chronią przed deficytem. Taka jest rzeczywistość.
    Wszelkie uwagi krytyczne przyjmuję wierząc w dobre intencje krytykującego. Rzeczywiście warto się zastanowić – i to na pewno zrobimy – nad niektórymi zapisami zawartymi w tekście naszej umowy. 
    Ponieważ jest Pan dociekliwy zachęcam do głębszego zapoznania się z problemami wydawania literatury naukowej.
    Przy okazji zwracam uwagę, że dobry obyczaj i przyzwoitość nakazuje uzyskanie zgody organizacji na upublicznienie jej dokumentu wewnętrznego, jakim jest umowa autorska, a tego nie było.
    Janusz Nowicki 
    Doradca ds. wydawniczych

    • “Posiadanie więc na początku drogi zawodowej (naukowej) własnej książki jest wartością, którą trzeba cenić.” — oczywiście, że tak, jednak paragraf dwunasty może związać kogoś z Państwa wydawnictwem na następne 10 lat, to już nie jest takie dobre. Warunki są na tyle złe dla autora, że stawiają pod znakiem zapytania ewentualne korzyści.

      “Paragraf 4 umowy, który Pan krytykuje w zamierzeniu służy do digitalizacji (po sprzedaży nakładu) i umieszczenia książki w bibliotece cyfrowej. Co też się dzieje – patrz BBC.” — dzieje się, ale w przypadku SBP jedynie dotyczy to *starych* książek (czyli wydanych ponad 2 lata temu). Poza tym paragraf daje monopol wydawcy poprzez przeniesienie na niego praw majątkowych.

      Proponuję zmienić go na *niewyłączną* licencję, co zabezpieczy prawa autora.

      Rozumiem koszty ponoszone przez wydawnictwo, ale mam wrażenie, że usunięcie lub zmiana przytoczonych paragrafów by ich nie powiększyła, a wręcz *zmniejszyła* (np. w przypadku umieszczenia w Internecie książki przez autora, dzięki czemu Wydawnictwo nie musiałoby utrzymywać jej hostingu). 

      Dobrze wiedzieć, że Komisje SBP zajmują się Open Access i Creative Commons, ale może już czas wdrożyć je w życie Stowarzyszenia?

      “Wszelkie uwagi krytyczne przyjmuję wierząc w dobre intencje krytykującego. Rzeczywiście warto się zastanowić – i to na pewno zrobimy – nad niektórymi zapisami zawartymi w tekście naszej umowy. ” — chętnie wesprę SBP swoimi uwagami i jako potencjalny autor skonsultuję nowe umowy. Liczę na współpracę. :)

      Jeżeli wyrażą Państwo chęć współpracy, to proszę o kontakt mailowy:
      krzysztof@bibliosfera.net

    • 1) “Przy okazji zwracam uwagę, że dobry obyczaj i przyzwoitość nakazuje uzyskanie zgody organizacji na upublicznienie jej dokumentu wewnętrznego, jakim jest umowa autorska, a tego nie było”.

      W którym miejscu, korzystając z prawa do cytatu oraz analizy krytycznej dzieła, jakim jest umowa, Pan Krzysztof złamał “dobry obyczaj i przyzwoitość”? Nie rozumiem tego.

      Poza tym patrzenia na “Interes autora” przez pryzmat “ciężko rynku publikacji naukowych” jest nadużyciem. Interes autora to jedno. Interes wydawnictwa to drugie.
      2) “Umowa, którą Pan krytykuje została sformułowana przez prawnika w zgodzie z obowiązującym prawem autorskim”.

      Autor wpisu nie pisał o niezgodności z prawem, tylko o promowaniu najbardziej niekorzystnych dla autora rozwiązań. Zgodność z prawem umowy nie ma zatem nic wspólnego z tym. 

    • Filip

      Jeśli tyle kosztuje Was druk to dlaczego w ogóle z niego nie zrezygnujecie na rzecz publikowania w otwartym dostępie w sieci?

  • Ewa Rozkosz

    Pragnę zauważyć, jako (nadal) członkini Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, że prace komisji zajmujących się problematyką Open Access czy Creative Commons nie świadczą o “polityce otwartości” stowarzyszenia. Co więcej głos tych osób jest w dużej mierze ignorowany.

  • Pingback: Wypożyczanie międzybiblioteczne nie jest w porządku wobec autorów? Dylematy SBP – Krzysztof Lityński - bibliosfera.net()