Fot. Wee Jin

Biblioteczna multiwyszukiwarka zła jak Google?

5 grudnia 2012

Ostatnio w sieci dość głośno było o nowej kampanii wyszukiwarki Microsoft Bing uderzającej bezpośrednio w Google. Reklama pokazuje, że wyniki wyszukiwania w jednej z wyszukiwarek Google mogą nie być obiektywne, bo bazują na tym, kto więcej zapłaci gigantowi z Mountain View.


Coraz częściej pojawiają się również głosy, że sortując wyniki, Google czasem próbuje eliminować konkurencję. W styczniu głośno było o sprawie usunięcia z wyszukiwarki polskich porównywarek cen.

Pomyślałem sobie, że łatwo to przenieść na nasz bibliotekarski grunt, gdzie firmy zarabiające na treściach sprzedają też multiwyszukiwarki, które te treści mają wyszukiwać i sortować w odpowiedni (i najczęściej szczegółowo znany tylko firmie) sposób.

E-zasoby kupowane są często na podstawie statystyk użycia. I dobrze. Gorzej, jeżeli część treści używana jest nie dlatego, że jest najlepsza i najlepiej odpowiadająca na potrzeby informacyjne, tylko dlatego że agregator-producent multiwyszukiwarki promuje w niej właśnie te, które sam sprzedaje. A takie ryzyko istnieje zawsze, jeżeli korzystamy z narzędzi od tej samej firmy, która sprzedaje e-zasoby.

Czy dostawca treści i równocześnie producent wyszukiwarki oprze się pokusie pokazywania wyżej swoich treści kosztem fizycznych zbiorów biblioteki lub artykułów od innych dostawców (nawet jeżeli lepiej odpowiadają na zapytanie)? Wszyscy oni stwierdzą, że tak, ale czy ma to pokrycie w rzeczywistości? Ja mam duże obawy!

We wpisie wykorzystałem fotografię Wee Jin (CC BY-NC-ND).

  • Bibliotekarka

    tak, paprotka to symbol polskich Bibliotek:) zgadzam się. Chociaż w naszej Bibliotece, niestety one nigdy nie zagościły…. może dlatego że u nas tylko kaktusy by przetrwały::))
    Logo super!!! przyjmuję z uśmiechem!!

  • Anna Kowalczyk

    niezły dowcip prima aprilisowy ;)

  • Ewa

    A to paprotka z Krakowa :)

  • ŁukaszB

    Andrzej się jeszcze nie zakorzenił