Fot. Marcel Germain

Dlaczego tzw. “Ranking bibliotek” należy (nadal) traktować z przymrużeniem oka?

20 listopada 2012

Rok temu, po publikacji przez Rzeczpospolitą pierwszego “Rankingu Bibliotek” napisałem wpis „Ranking bibliotek — czy jakość bibliotek można mierzyć (wyłącznie) cyferkami?”, w którym zastanawiałem się nad celowością i sposobem przeprowadzenia rankingu.

Dzisiaj ukazał się drugi już “Ranking bibliotek” Rzeczpospolitej i Instytutu Książki i niestety nie jest dużo lepszy niż zeszłoroczny. Nawet sama nazwa nadal jest nieadekwatna (za ogólna) i krzywdząca dla bibliotek, które nie zostały ujęte w rankingu, bo nie są bibliotekami publicznymi lub są bibliotekami w większych niż brane pod uwagę miastach.

W rankingu brane są pod uwagę jedynie publiczne biblioteki wiejskie, wiejsko-gminne i w miastach poniżej 15 tys. mieszkańców, jednak informację o tym znajdziemy dopiero pod koniec artykułu, który towarzyszy rankingowi. Może warto przemyśleć zmianę nazwy np. na “Ranking bibliotek publicznych w małych miejscowościach”? Wiem, że dłuższa, ale przynajmniej nie wprowadza w błąd.

Brakuje też uzasadnienia takiego akurat doboru próby badawczej, a także sam opis wskaźników mających wpływ na pozycję w rankingu jest podobnie jak rok temu dość enigmatyczny. Nie zauważyłem też, żeby były gdzieś wypisane zmiany wprowadzone w punktacji od zeszłego roku, jednak liczba pytań w ankiecie dla bibliotek była różna (ich też nie zobaczymy). Rozumiem, że nie jest to ranking naukowy czy profesjonalny, tylko taki popularny do gazety, czyli właściwie trochę jak na blog, ale tym bardziej jest to powód do traktowania z przymrużeniem oka. ;)

Cały czas ilościowo…

Wiadomo, że tworząc rankingi musimy posługiwać się jakimiś wskaźnikami ilościowymi, ale cały czas warto się zastanawiać, czy jakość bibliotek można liczyć wyłącznie cyferkami… Moim zdaniem nie i w związku z tym przygotowanie dobrego rankingu wiązałoby się z mnóstwem pracy, a optymalnie odwiedzeniem każdej z tych bibliotek. Wiem, budżet takiego badania byłby ogromny, a taki popularny i mniej dokładny raport jest przynajmniej tańszy… jednak coś kosztem czegoś. ;)

Dla kogo jest ten ranking?

Podobnie jak w zeszłym roku, moim zdaniem raczej nie jest to ranking, który będzie interesujący dla przeciętnego Kowalskiego. Raczej będzie interesujący dla samych bibliotekarzy i organizatorów bibliotek, a czytelnik ew. sprawdzi, na którym miejscu jest jego biblioteka (przecież nie będzie jechał na drugi koniec Polski do tej najlepszej).

Do mojego poprzedniego artykułu na temat rankingu Noemi Gryczko (FRSI) pisała w komentarzach o pozytywnym jego wpływie w postaci wprowadzenia rywalizacji między bibliotekami i gminami. To prawda, że jest tylko w naszym interesie, żeby samorządy lokalne chciały wypaść lepiej w przyszłorocznym rankingu i faktycznie wydaje się, że może po prostu o to chodzi. W końcu Rz organizuje ranking razem z Instytutem Książki.

Pozytywnie

Nazbierało się trochę negatywów, ale sam ranking to też pozytywne jego aspekty. Po pierwsze dobrze, że Rzeczpospolita pokazuje ludziom, że biblioteki są lepsze i gorsze, czyli że zła biblioteka nie jest sytuacją normalną i że wpływ na to mogą mieć np. władze samorządowe.

Kolejnym pozytywem jest mówienie o bibliotekach i o tym, jakie nowe funkcje mogą spełniać. Jeszcze lepsze jest to, że pokazuje się to na realnych przykładach. Mogłoby być ich co prawda więcej, ale i te dwa tegoroczne cieszą, a i pewnie mogą być dobrym argumentem w rzecznictwie na rzecz bibliotek.

Czy za rok napiszę o rankingu?

Wróciłem dziś do artykułu i komentarzy z zeszłego roku i niestety bardzo dużo z nich ciągle jest aktualnych, a to z prostego powodu, że w sumie w tym roku niewiele się zmieniło.

Jeżeli znów zmiany będą tak nieznaczące w porównaniu do poprzednich edycji, to raczej nie będzie po co pisać o tym trzeci raz. Pewnie przypomnimy po prostu czytelnikom ten i zeszłoroczny wpis… które będą niestety ciągle na czasie.

A na koniec przytoczę jeszcze, ważny moim zdaniem, fragment komentarza Noemi Gryczko:

[…] Uczono mnie, że analizę danych robi się po to aby wyciągnąć pewne wnioski, przetestować hipotezy i zaplanować działania. Niestety te statystyki nikomu nie służą, bo nie są z nich wyciągane wnioski! Nie widać też potrzeb zwykłych ludzi, dla których ten cały system został zaprojektowany.

W artykule wykorzystałem zdjęcie autorstwa Marcela Germaina

  • Grzes Win

    no cóz…ranking tylko pomoze przy łaczeniu bibliotek z domami kultury…utrudni poprawe funkcjonowania bibliotek które sa słabe a są w pierwszej dwudziestce…
    jak biblioteka jest dobra i wysoko w rankingu to tylko potwierdzenie, a ile z pierwszej 20 spełnia certyfikat biblioteki plus??????

  • Aleksandra

    Z tego wniosek, że “nadzór” Instytutu Książki jest iluzoryczny, pro forma i  chyba wyłącznie jako patronat medialny.

  • xGavlishx

    Jak zobaczyłem wysokie pozycje niektórych bibliotek z mojego regionu to byłem wielce zdziwiony. Uważałem je do tej pory za przeciętne. Może na tle innych wyróżniają się …? 

  • Pingback: Pulowerek.pl » Sobotni Dyżur Popołudniowy. Nowy.()