Yellowed pages from a dictionary

Jak wydawać i jak nie wydawać słowników (dla bibliotekarzy)?

16 stycznia 2012

Dziś chciałbym się przyjrzeć bliżej dwóm słownikom. Oba z naszej dziedziny, oba opublikowane w zeszłym roku. Jeden wydany metodami z tego stulecia, a drugi wydany przez SBP. Jeden darmowy, a drugi za ponad 90 PLN (chociaż można dostać za mniej niż 80 PLN, jeżeli nie kupuje się bezpośrednio u wydawcy – sic!).

Jak pewnie się domyślacie, jeden z nich (ten wydany przez SBP) to Podręczny słownik bibliotekarza. Drugi to Sternik – Słownik Terminologiczny z zakresu bibliografii i katalogowania wydawany przez Bibliotekę Narodową (redaktorem jest Jarosław Pacek).

Mam wrażenie, że pozycja Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich była zachwalana jeszcze przed jej opublikowaniem, a kiedy to nastąpiło, to głosy uwielbiania niektórzy kierowali pod jej adresem przed przejrzeniem. Ja miałem ją w ręce przez może godzinę, więc nie chcę póki co odnosić się do części merytorycznej czy braku w niej takich haseł jak choćby metawyszukiwarka, baza (jakakolwiek) czy link solver. Przywołać mogę jedynie opinię bibliotekarza, z którym rozmawiałem na ten temat i który zwraca połowę zamówionych egzemplarzy ze względu na niski poziom publikacji. Jednak to co chcę dziś poruszyć, to forma.

Co w XXI w. nazywam dobrze (nowocześnie) wydanym słownikiem

Podręczny słownik bibliotekarza, który “nawiązuje do publikacji Heleny Więckowskiej i Hanny Pliszczyńskiej pod tym samym tytułem” (w rzeczywistości, z tego co się zorientowałem, pożycza też sporo definicji) został wydany właściwie w identycznej formie jak poprzednik — jako książka  w twardej oprawie ze standardowym słownikowym układem (bodajże identycznym jak w wersji z lat pięćdziesiątych). Niestety — bo od lat pięćdziesiątych technika poszła już trochę do przodu, a słowniki tradycyjne zastępowane są już powoli przez słowniki komputerowe. Nie mam tu oczywiście na myśli możliwości zakupu postprintu w PDF.

W listopadzie przez Bibliotekę Narodową został opublikowany wspomniany wcześniej Sternik, czyli Słownik Terminologiczny z zakresu bibliografii i katalogowania. Nie jest to publikacja drukowana, a dostępna przez przez przeglądarkę internetową pod adresem sternik.bn.org.pl. W Sterniku znajdziemy ponad tysiąc haseł. Z podstawowych funkcji mamy do dyspozycji wyszukiwarkę, dość wygodny indeks i możliwość przechodzenia do haseł węższych, szerszych lub powiązanych.

Oczywiście na pewno całość dałoby się zrealizować jeszcze lepiej, jednak porównując taką formę wydania do Podręcznego… to niebo a ziemia. Jest jeszcze lepiej Podręczny… jest publikacją zamkniętą, a Sternik może być cały czas poszerzany i takie są też plany jego twórców — także to 1000 haseł traktować należy raczej jako jakiś punkty wyjściowy.

Dodam jeszcze, że w książce Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich jest co prawda wzmianka o dołączonej płycie CD z indeksami, jednak brak takiego nośnika. Bibliotekarz, z którym rozmawiałem, podobno dzwonił nawet do SBP w tej sprawie, ale płyta po prostu nie istnieje.

Oczywiście mam świadomość, że forma papierowa może współistnieć z elektroniczną i że w niektórych miejscach papierowa może bardziej się sprawdzić, jednak w ogóle brak wydania w wersji elektronicznej (a najlepiej dobrze zrealizowanego!) to moim zdaniem bardzo duże przeoczenie.

Na końcu…

… chciałbym przytoczyć wypowiedź  z Facebooka, która teraz już jest chyba skasowana, a sens jej był mniej więcej taki:

[Podręczny słownik bibliotekarza –] książka niezbędna do pracy każdego bibliotekarza

— nasuwa mi się pytanie: jak to możliwe, że do tej pory bibliotekarze nie najgorzej sobie bez niej radzili? ;-)

Wykorzystano fotografię Yellowed pages from a dictionary, której autorem jest Horia Varlan (lic. CC-BY)